Recenzja gry "9 Kompania" O istnieniu tej gry dowiedziałem się całkiem niedawno. Normalnie szerokim łukiem omijam gry, które są tworzone na podstawie filmu, wychodząc z założenia, ze to co dobre w kinie nie zawsze wypada dobrze na ekranie monitora. A jako że film Bondarczuka nie wprawił mnie w jakiś wielki zachwyt to gra tym bardziej się nie interesowałem. Jak się okazało był to błąd bo przegapiłbym jedną z najciekawszych gier taktycznych w jakie przyszło mi grać. Przed zagraniem Wokół tej gry już przed wydaniem narosło sporo kontrowersji. Szczerze powiem, że nie rozumiem tego szumu. Rozchodziło się o to, że przyjdzie nam dowodzić wojskiem ZSRR, które dokonało agresji na Afganistan. Jakoś się nikt nie burzy jak dowodzimy wojskami niemieckimi w setkach gier o II Wojnie Światowej (oj burzą się czasem – Gambit). Mam wrażenie, że cała dyskusja nad „kontrowersyjnością” gry została wywołana sztucznie jako zabieg marketingowy. Mogę oczywiście się mylić, a całe zamieszanie polega na tym, że o ile zbrodnie Wehrmachtu już nam spowszedniały i nie zwracamy na nie uwagi, to zbrodnie dokonywane przez armie ZSRR są dla nas nadal tematem „nowym”. Jak ktoś się uczy historii tylko z gier komputerowych i je właśnie uważa za wykładnię, to oczywiście będzie miał problem. Podczas briefingów gracz jest czasem karmiony propagandową papką rodem z Dziennika Telewizyjnego z czasów Urbana. Można tam usłyszeć o „bratniej pomocy” czy też „walki o socjalistyczną ojczyznę”. Just Cause - recenzja Niewiele jest gier, które mogą poszczycić się ogromnymi połaciami terenu, ciekawie zrealizowaną rozgrywką i interesującą fabułą. Do kanonu tego typu produktów z pewnością można zaliczyć Morrowinda, sagę Gothic czy Grand Theft Auto i już od niedawna Just Cause. O tym ostatnim tytule zrobiło się dość głośno, a to za sprawą serwisów, które zaczęły porównywać go do produkcji Rockstar Games. Oba z pewnością maję wiele wspólnego, ale na szczęście dla nas graczy, JC nie jest kolejnym klonem serii GTA. O tym fakcie niedawno miałem okazję się przekonać. Mieszanka Seana Connerego z Antonio Banderasem Takiego porównania można użyć do opisu naszego wirtualnego alter ego. Rico Rodriguez, tajny agent CIA, zostaje wysłany na mały archipelag, San Esperito, gdzie ma za zadanie obalić miejscowego dyktatora Salvadora Mendozę. Główny bohater z pochodzenia jest latynosem (nazwisko robi swoje) o budowie kulturysty i zwinności kota. To, co wyprawia na ekranie monitora obala mit o realizmie w Just Cause. Lot na spadochronie i wyczynowa jazda samochodami, to jedyne rzeczy normalne dla nas, zwykłych śmiertelników. Ale już śmiganie z wysokości 200 metrów bez ubezpieczenia, to lekka przesada. Kolejnymi akrobacjami, jakimi urzeka nas Rico są skoki na dach pędzącego samochodu, otwarcie spadochronu i zeskok na dach kolejnego pojazdu. Bardzo przydatna umiejętność, gdy ściga nas spora grupa żołnierzy lub policji. Chcemy polatać na skrzydle samolotu? Nie ma problemu, gdy fruniemy tą maszyną wystarczy wyskoczyć i się go złapać, a siła pędu zrobi swoje.
wzory na paznokcie
wzory paznokci
paznokcie.naczasie.…
Mieszalnia tynków Pruszków

www.jackbud.com.pl
kredyty mieszkaniowe
kredyty mieszkaniowe
www.me-kredyty.pl
Obejmy
Prec-Metal
www.prec-metal.pl
Prawo polskie
Prawo polskie, Prawo polskie
www.debaty9.polishl…